poniedziałek, 14 czerwca 2010

*** (do Juana Eduarda Cirlota)


"Tamta strona" nadprzyrodzona czy też naturalna , transcendentna czy immamentna, pasjonuje mnie, przyzywa bardziej niż miłość, bardziej niż pieniądze, sława i praca intelektualna" -Cirlot


Między materią a Duchem
jest przepaść
i złączenie jest
cykliczność i następstwo zodiaków
mandali konflikt między
czasem a wiecznością

Przykładam rękę do twoich liter
Juanie Eduardo
wczytuje się w metafizykę

pytam
co to za nauka

a to żadna nauka

bo zerwane są mosty
i umarłe jest pole

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Gdy otworzysz usta, wszystko jest źle...

...poszukują ścisłości języka oraz (poza wykluczeniem jej samej jako dialektycznego ćwiczenia) pragnęli by aby podejmowała zagadnienia konkretnie intersubiektywnie, na przekazywalny sposób.

Oszukują jednak samych siebie. Będąc falą jak mogę poznać morze? Właśnie teraz, siedząc na tarasie wśród nadciągającego parnego oddechu lata obserwuje wieczorny taniec jaskółek. Przepływa we mnie i prze-ze-mnie. Nie różny od ja i nie różny od nie ja. Nic w tym z dyskursu i nic w tym z pytania. Oto jest takość. Nim drgnie umysł nie pragnę -jestem wszystkim we wszystkim, niczym w niczym. Rozumiem swoje uwarunkowanie, wielką pieczęć swojego życia -toteż jest jak tkana z wątków opowieść bez początku i końca. Nie ma filozofii ani nie filozofii -nie mogę jej tworzyć, bowiem ją zakłamuje -przyjmuje więc ją milcząco, nie myśląc o niej. Jest mądrością nieporuszonej myśli, życiem które wyłania się we własnej samoekspresji. Niezatrzymane a więc nieuwarunkowane przez umysł pragnący tożsamości.

wtorek, 4 maja 2010

Złoty Szlak

"Wzorzec monarchii i podobnych systemów niesie informacje cenne dla wszystkich formacji politycznych. Moje wspomnienia upewniają mnie, że z przesłania tego mogą skorzystać wszelkiego rodzaju rządy. Rządy mogą być użyteczne dla rządzonych jedynie tak długo, jak długo powstrzymywane są naturalne skłonności do tyranii. Monarchie mają pewne zalety, poza dostarczaniem gwiazd. Mogą ograniczać rozmiary biurokracji i jej pasożytniczą naturę. Mogą w razie konieczności podejmować szybkie decyzje. Zaspokajają prastare ludzkie pragnienie hierarchii plemienno-feudalnej, w której każdy zna swoje miejsce. To cenna rzecz znać swoje miejsce: nawet tymczasowe. Drażni natomiast trzymanie kogoś na miejscu wbrew jego woli. Dlatego właśnie uczę o tyranii w najlepszy możliwy sposób: własnym przykładem. Nawet jeśli przeczytacie te słowa po eonach, moja tyrania nie będzie zapomniana. Zapewnia to mój Złoty Szlak. Znacie moje przesłanie, więc spodziewam się, że będziecie skrajnie ostrożni w przekazywaniu władzy rządom."
- (Wykradzione dzienniki) Frank Herbert "Bóg Imperator Diuny"

czwartek, 18 marca 2010

"Persona"



Dla Świata jestem obcy. Wchodzę w te grę bez decyzji.
Czy nie istnieją poranki podczas których nie chcemy wykonać kolejnego ruchu?
Wszedłeś w relacje ze światem. Dałeś mu palec, wziął rękę. Piętrzące się uwarunkowania wgniotły cię w materię kontekstu.
Koniec. Bez rozplątywania gordyjskich supłów przyczyn jednym brakiem decyzji zerwij sieć Indry!
Bowiem zawsze wchodziłem w relacje. Nim dłużej tym trudniej nie dokonać kolejnego kroku, nie iść za konsekwencją. Aż do momentu gdy nie wiemy skąd i dokąd. Koniec celu, początek gry. Podjąwszy decyzje z dobrej woli tracę. Nim więcej daje tym więcej jest wymagane. Bez taryfy ulgowej równych kosztów i szans.
Obiecaj sobie, że ten dzień będzie końcem utrzymywania stosunków ze Światem. Dzień kiedy nie wstaniesz z łóżka.

wtorek, 16 marca 2010

Noc

Na początku była Noc która jak powiada Bruno jest „Matką Prarzeczy”. Taka noc jest jak pierwotne wody, przerażające pierwotne łono pra-umysłu -tego sprzężenia, postępowania od Bytu do Nicości i od Nicości do Bytu. Rosenzweig wiedząc współzależne powstawanie wybrał metodę i postawę -zawsze bowiem musimy wybrać pewną postawę przed tym ukrzyżowaniem na ramionach elementów wszechświata. Nie łudźcie się więc iż filozofia wyjaśnić może cokolwiek! Wyrażenie jest jak ramiona ukrzyżowanego -śmierć rozcinająca wszelkie przeciwieństwa -najwyższe twierdzenie. Wszystko inne jest myleniem tego co orzekamy z tym o czym orzekamy. Orzekanie takie to nasza indywidualna tragedia, ponieważ bierzemy je na zbyt poważnie. W taką Noc należy wstąpić, w takie Królestwo Matek gdzie zgaśnie w bezsenności wszystko co może się jawić a zostanie przerażający szum tła. Zamiast zadawać kolejne pytania zrozumieć że nie jest inaczej niż to-oto-właśnie, że nie jestem inny od niczego nigdy i nigdzie, że nigdy niczego nigdy nie było. A z powodu, że nigdy niczego nigdy nie było właśnie jestem tu-oto-taki-właśnie. Rozpiąć mogę ramiona chwytając przeciwieństwa rozumiejąc największą sprzeczność mojego stawania się jako największą trwałość wszystkiego.

czwartek, 18 lutego 2010

O licznych korzyściach z przypadkowości

Zdarza się (z niesłychaną regularnością) uchwycenie luźno stojącej książki i odkrycie w niej czegoś niespodziewanego, co zmienia tok myślenia (bądź wpływ ma na dalsze postępowanie). Przypadkiem przeczytałem „O bibliotece” U. Eco. Naświetlił się oczywiście cały związek z Borgesem jako z apologetą przypadkowości koniecznej. Nieskończone biblioteki których cechą jest poszukiwanie bezwiedne, błądzenie wśród kłębów treści, aż do stopnia kiedy przekonujemy się o treściotwórczej naturze umysłu odsiewającego z chaosu porządek. W świecie zdominowanym przez osiąganie celów -o jakże – to potrzebne! Czego bowiem szukamy? Cel zawsze jest domyślny, połowiczny, nieostateczny, aż do celu prawdziwości umierania. Wszechstronne uporządkowanie jest traumą umysłu tracącego wiarę w swoją pierwotną funkcję wiązania w coincidentny sposób wielości z jednym. Może z podobnego powodu ludzie czujący niepokój odczuwają ciągłą potrzebę sprzątania, ładu, społecznego, estetycznego? Nie pozwalamy bezwiednie błądzić, trenujemy umysł w uporządkowywaniu myśli -nigdy nie trenujemy błądzenia. Nie pozwalamy sobie na błądzenie, tak jakbyśmy znali cel do którego ma dojść nie zbaczając z drogi. Tymczasem przypadkowo odkryte książki rządzą naszym losem. Wielkie przypadki kształtują człowieka w nas. Odsiewam z chaosu, czy chaos odsiewa ze mnie? Owo tajemnicze pytanie współwystępowania przeciwnych czynników. Tymczasem stara biblioteka pozwala się zgubić, internet pozwala szukać bez celu -nazywamy to bezczynnością i rozrywką. Jednak na wszystko co ważne trafiliśmy przypadkiem, niedokończonych scenach bezcelowego teatru życia. Coś co usensowniliśmy okazało się w perspektywie lat bezcelową farsą, coś gdzie dostrzegliśmy okruch zamysłu Absolutu okazało się nieporozumieniem. Innym razem coś co uważaliśmy za przypadek ukazuje nowy sens. Gdyby jak filozof, kapłan i prorok stanąć na górze, ponad równiną życia i dostrzec nieporozumienie rozpostarte pomiędzy przeciwnościami. Co innego mogło by nami kierować? Domyślne cele? Egotyczne dążenia, szlachetność będąca jedynie potrzebą bycia szlachetnym, a w istocie będąca błądzeniem we mgle tożsamości? Wszystko co czynimy jest jak strzały nie dosięgające celu, posłane na oślep ku czemuś co wiecznie nie-spoczywa.

niedziela, 6 grudnia 2009

Drzewo Życia

Podejmowanie Gry i wyłączanie się z niej, zdystansowanie się do jej absolutnie panujących zasad jest jedną z cech ludzi szczęśliwych. Jakoby w preludium do zaskakującego zmartwychwstania ciał zyskują panowanie nad połaciami rzeczywistości. Cierpią gdy tego chcą, rozkoszując się gdy tego pragnął. Z takimi ludźmi jest podobnie jak z aktorami którzy zapomnieli swojej roli podczas jarmarcznego przedstawienia. Rozumieją i nie rozumieją, że w rzeczywistości nie są inni od Gry zwanej Wszystkością. Wszystkość bowiem ich pochłania tak głęboko, aż do uświadomienia i nieuświadomienia sobie swojej tożsamości lub jej braku. „Ani to, ani to” mówią w świętej mowie, lub kreślą Klucz zbawienia jako dwie przecinające się linie, spotykające się raz w nieskończoności. Na niemożliwości przecięcia się linii, które przecięły się raz na zawsze zawisło Zbawienia Świata. Wobec braku czegokolwiek co można by zrobić w obliczu tak wielkiego spotkania i rozstania rozpostarło Swoje ręce pomiędzy dwoma niemożliwościami cierpiąc w milczeniu.
Chwalebny Krzyż zmartwychwstałego Pana.